-
Koszyk jest pusty
-
x
Dlaczego guziki?
Historia zaczyna się od słoika i tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Czy u Ciebie drogi Czytelniku w domu był słoik czy jakiegoś innego rodzaju pojemnik w którym składowało się guziki? U mnie tak i jak się okazało u babci też. W opowieściach znajomych również słyszałam o takim zjawisku. To coś tak bardzo logicznego i praktycznego, że być może nie zastanawiałeś się nigdy dlaczego tak się dzieje. Zatrzymajmy się nad tym małym ludzkim wynalazkiem.
Guzik lub jego pośrednie formy są zdecydowanie starsze niż zamek błyskawiczny. Ktoś kiedyś wymyślił jak sprawić, żeby ubiór był wygodniejszy i cieplejszy. Z czasem dodawano guzikom estetyczne aspekty w postaci wymyślnych kształtów, kolorów, różnego rodzajów materiałów czy symboli. Do dnia dzisiejszego stosujemy go w naszych ubiorach (i nie tylko). Jeszcze na długo będzie on z nami.
Pierwsze moje krawieckie umiejętności to przyszywanie guzików właśnie. Wyciągałam guzikowy słoik i szukałam co będzie pasować. Do dnia dzisiejszego uważam, że guzik potrafi całkowicie odmienić daną rzecz np. płaszcz czy sweter. Stąd moje zainteresowanie guzikami i chęć tworzenia swoich kompozycji. Jest to poniekąd również mój bunt przeciwko temu, że nie zwracamy już takiej uwagi na unikatowość, piękno i trwałość. Fast fashion uczynił nas konsumentów, którzy nie zwracają uwagi na materiały z których są wykonane ubrania a dodatki giną gdzieś w niezamykającej się już szafie. Przecież nie tak dawno jeszcze podejście do mody były zupełnie inne.
Dobrze zrobiony guzik przetrwa pokolenia. Z ubrania trafi on do wspomnianego słoika a kiedy przyjdzie na niego czas, wydobędzie on piękno z kolejnej rzeczy na której się znalazł. I tak w kółko dopóki słoik będzie trwać w naszych przyzwyczajeniach.
A teraz pokażę Ci mój drogi Czytelniku proces tworzenia GUZIKÓW MOONBRANDT.
- Zaczynam od obserwacji przyrody. Szukam kwiatów, roślin, formacji roślinnych lub zwierzęcych. Następnie przygotowuje je do dalszej obróbki – czyszczenie, rozcinanie, formowanie. W przypadku roślin układam je w takiej formie jak chcę aby się zasuszyły. Czasem rozcinam poszczególne płatki a czasem chce zachować oryginalną formę. Wszystko to trzeba przemyśleć przez rozpoczęciem prac. Następnie w specjalnych pojemnikach zasypuje przygotowane rośliny solą. Leżakują one w suchym i ciemnym miejscu ok 2-3 tygodnie. Cały czas udoskonalam proces suszenia ale jak na razie muszę przyznać, że sól to bardzo ciekawa i skuteczna metoda.
- Wydobywam rośliny i oceniam ich stan zasuszenia. Zazwyczaj wspomniany okres jest wystarczający. Następnie każdy z elementów bardzo delikatnie oczyszczam z soli. Na ten moment pierwszy etap prac jest zakończony.
- Tutaj przenoszę się do warsztatu i zaczynam najbardziej czasochłonny i wymagający etap prac. Tworzę kompozycje i układam je w formach. Trwa to godzinami. Ze skalpelem i pincetą spędzam długie godziny wytężając wzrok. Nie raz wystarczyła chwila nie uwagi lub powiew powietrza i kompozycja została całkowicie naruszona. Suszone rośliny są bowiem bardzo lekkie a do tego delikatne. Nie pozostawało mi nic innego jak zacząć pracę od nowa. Następnie wszystko sprawdzam i już ostatecznie przygotowuje formy do zalewania.
- Tutaj zaczynamy matematyczne obliczenia ale najpierw trzeba zastosować zasady bhp. Maska, rękawice ochronne, wywietrzniki. Według ścisłych proporcji robię mieszankę żywicy z utwardzaczem. Według zapotrzebowania dzielę roztwór na mniejsze porcje aby dodać do nich barwniki lub inne dodatki. I tutaj zaczynamy pracę pod presją czasu. Żywica po kontakcie z powietrzem stopniowo zaczyna gęstnieć. Nie jest to bardzo szybki proces ale trzeba mieć na uwadze to, że jak się zaczyna to nie ma przerw. Bardzo małym strumieniem zalewam formy, czasem nawet strzykawką. W między czasie dbam o wiele aspektów technicznych. Praca z żywicą wymaga tego aby wiedzieć jak ją mieszać aby nie powstały nam pęcherzyki powietrza albo jak ją zalewać aby nie zalać formy. Podczas zalewania stykamy się z kolejnym bardzo ważnym elementem pracy bo żywica, która jest gęsta i lepka wypycha nam bardzo lekkie rośliny ku górze. Zalane formy zabezpieczamy i odstawiamy na dobrych kilka dni. Czas tężenia zależy bowiem od temperatury otoczenia.
- Po tym kiedy są już twarde wyciągam guziki z form i wstępnie oceniam ich wygląd. Odstawiam na kolejne kilka dni aby ostatecznie stwardniały. Następnie każdy guzik przeglądam. Czasem wymagają one szlifowania bo np. kanty są zbyt ostre a czasem żywica nie rozlała się równomiernie i stworzyły się dziurki które ponownie z wręcz zegarmistrzowską precyzją zalepiam – takie guziki znów leżakują aby żywica stwardniała.
W tym momencie proszę przystań na chwilę i spróbuj wyobrazić sobie całkowity ogrom prac, które związane są z moimi guzikami. Mogłabym zamówić komponenty z Chin, robić najtańszą żywicą bez gwarancji jakości, która z czasem pod wpływem słońca zżółknie a gotowy produkt jak najszybciej sprzedać aby liczyć zysk jak niestety robi wielu „rękodzielników”. Nie oceniam tego zjawiska, bowiem za każdym twórcą stoi inna historia ale uważam, że konsument ma prawo wiedzieć co tak naprawdę stoi za danym rękodziełem, które zamierza kupić.
Misją MOONBRANDT jest wypuszczenie w świat produktów, które będą cieszyć nie jedno pokolenie. Estetyka produktu będzie zaś marką samą w sobie. Każdy guzik w tym przypadku to unikatowa historia. Tworzę aby podtrzymać tradycję guzikowych słoików w naszych domach.
P.S W Internecie mamy wiele filmów związanych z tworzeniem rękodzieła z wykorzystaniem żywicy epoksydowej. Z mojego doświadczenia muszę Wam powiedzieć, że wiele z nich to czysta głupota i niezrozumienie tworzywa. Przykład: Twórca zalewa świeże kwiaty żywicą epoksydową. Oj nie! Tak to nie działa. Kupując taki produkt nie długo nacieszymy się jego wyglądem. Szybko przekonamy się czym jest np. gnicie beztlenowe.
powyżej przykład źle wysuszonego liścia bluszczu. W guziku zaczynają się procesy, które wpływają bezpośrednio na wygląd produktu. Dlatego tak bardzo ważne jest suszenie i rozumienie z jakim materiałem się pracuje. Dzięki doświadczeniu wiem, jaki był tutaj problem a wielotygodniowe testy na gotowym produkcie pozwoliły mi wykryć ten błąd.